Pyza i Aureliusz – to nasze rodzeństwo ‘specjalnej troski’. Po przebytej w dzieciństwie chorobie ich kości rosły wolniej przez co łapki są ciut krótsze. Maluszki, w tej chwili już kilkumiesięczne radzą sobie świetnie. Wymagają jednak stałej opieki i wizyt kontrolnych. Poza tym to bardzo fajne, kochane kociaki, przyzwyczajone do ludzi, załatwiają się ładnie do kuwetki, garną się do ludzi. Szukają odpowiedzialnych opiekunów Pyza jest czarna Aureliusz pięknie pręgowany.
Tutaj będą opisywani nasi podopieczni w trakcie leczenia, którzy szukają opiekunów wirtualnych oraz osób które zechcą pomóc im dojść do siebie w domach tymczasowych. Są to kotki chore, po operacjach lub na nie oczekujące.
Prosimy o pomoc by można było walczyć o ich zdrowie i życie. Jeśli ktoś nie może pozwolić sobie na adopcję "namacalną" a chciałby pomóc może zaadoptować kotka "wirtualnie". Wsparcie finansowe naszych tymczasów pozwala na opłacenie ich szczepień, leczenia, zabiegów sterylizacji, nie raz i operacji ratujących zdrowie a nawet życie kociatsych, pomaga też w najbardziej podstawowych sprawach dotyczących utrzymania kota, jakim są karmy (nierzadko specjalistyczne), żwirki, kuwety itp.
Obok zdjęcia kotka zostanie dopisany nick lub imię osoby która go adoptuje i tym samym wspiera finansowo. Koszt utrzymania jednego kotka to minimum 30 zł miesięcznie.
Chętne osoby prosimy o kontakt, także jeśli masz jakiekolwiek dodatkowe pytania dotyczące tej formy pomocy schroniskowym kotom. Postaramy się na nie odpowiedzieć.
Pyza i Aureliusz
29 czerwca 2010Śliniak
29 czerwca 2010Śliniak – To wykastrowany i odrobaczony kocurek w wieku około 4 lat. Jest po przejściach, przypuszczalnie został skopany, w wyniku czego stracił część ząbków, zostało mu aż 5, ale doskonale sobie radzi. Na oczkach ma blizny po nie wyleczonym zapaleniu (takie małe fioletowe kropki). Swoje imię zawdzięcza temu, iż z powodu braku zębów czasami wystaje mu języczek (coraz rzadziej, nauczył się go chować:)) i często się ślini (co w jego wykonaniu jest przeurocze). Jest jak najbardziej kuwetkowy. Wygląda tak, jakby zawsze był smutny, ale to tylko pozory. Śliniak jest bardzo mizialskim kotem, lubi być głaskany i przytulany, nie odpuści sobie drzemki ze swoimi Dużymi. Jest nowoczesnym kotem :D, tzn. czasami serfuje po internecie :) Nie jest kotem agresywnym, ale żywiołowym na pewno, uwielbia się bawić i ganiać z innymi kotami. Jest w nim pewna sprzeczność, z jednej strony lgnie do człowieka, zaś z drugiej – bardzo się boi. Potrafi się schować ze strachu, jednak czułość i cierpliwość wobec niego potrafią zdziałać cuda. Jego urok osobisty sprawia, że każdy, kto odwiedza jego opiekunów, zakochuje się właśnie w nim (a nie brak tam pięknych kotów ;)). Śliniaczek jest kotkiem specjalnej troski, ponieważ ma nawracający katarek. Miał robione badania krwi. Prawie wszystkie parametry są w normie. Jedynie enzymy wątrobowe ma podwyższone, co jest wynikiem dużej dawki antybiotyków, jakie dotychczas zażywał. Śliniaczek ma niestety powiększone wszystkie węzły chłonne, co może wskazywać na białaczkę lub FIV, dlatego niedługo będzie miał robione testy.
Trzymamy kciuki za tego kochanego szkraba oraz gorąco liczymy na pomoc w jego leczeniu.
Teodor
29 czerwca 2010
Teodor – ten biedny burasek przeżył w swoim domu 10 lat. Został przyniesiony do schroniska w listopadzie z zaawansowanym kocim katarem. Powód: bo chory. Jego byli właściciele totalnie zaniedbali chorobę. Aspik bo tak go wtedy nazywaliśmy kichał, kaszlał i charczał. Realia są takie, ze schronisko nie mogło sobie pozwolić na trzymanie i leczenie takiego kota zbyt starego i chorego. Schroniskowy weterynarz podjął decyzję o uśpieniu. To było zadanie dla nas, jeśli chcieliśmy, żeby żył musieliśmy go zabrać. Trafił do domku tymczasowego który podjął się ratowania kocurka.
Stan oskrzeli okazał się bardzo zły. Wyszły zmiany osłuchowe w płucach. RTG klatki piersiowej wykazał, że obydwa są w całości prawie zmienione, zajęte. Oprócz tego poszerzenie aorty, tworzy się nadciśnienie płucne. Teodorem ciężko oddycha, kicha, szybko się męczy. Ma stale zakrapiany nosek, jest inhalowany. przeszedł kilkakrotną baterię zastrzyków, kuracje antybiotykowe prawdopodobnie po których wystąpiła wielka nadżerka na języczku i grzyb. Przeszedł też leczenie świerzbowca. W tej chwili oskrzela są priorytetem. Potem leczenie zatok – silny, ropny wyciek.
Stan Teodora nie jest stabilny, raz jest poprawa chwilami znów system oddechowy pogarsza się, konieczne są kolejne inhalacje, kolejne krople, kolejne zastrzyki. Teodor jest prawdziwym, dzielnym, burym tygrysem.
W czerwcu Kocurek zaczął wymiotować krwią, wróciły biegunki, z nosa wyciek z krwią, chwilami się dusi. Badania krwi wykazały leukocyty o dużo podwyższonej normie co wskazuje na stan zapalny , hemoglobina niska, płytki krwi podwyższone. Wyniki z rozmazu wskazują na to, ze w organizmie występuje krwawienie.
Teodor to przemiły koci pan, który chce żyć, bardzo długo i dzielnie walczy. Wie, że dostał drugie życie, z wszelkimi tego przyjemnościami jak kolanka, głaskanie, zabawy, pełna miska i chce z tego korzystać. Na razie jego stan nie pozwala na realną adopcję jednak Tedi liczy na wsparcie opiekunów wirtualnych podczas jego powrotu do zdrowia i miłość kogoś gdzieś po drugiej stronie.


