Balbina

18 sierpnia 2010

Balbinka  (237 / 08) – 6 letnia kicia oddana przez właściciela ponieważ podobno gryzła. Zaszczepiona. 22/07/08 trafiła na kociarnię,  jest niesamowicie przerażona, nie je, nie wychodzi. Jej oczy mówią wszystko za siebie.

W ostatnich dniach Balbinka troszkę się odblokowała, wychodzi samodzielnie i je. Jednak dalej jest nieufna i wystraszona. To trudny kot, posykuje przy próbie głaskania, być może żyje w ciągłym stresie. Na pewno i dla niej jest gdzieś bezpieczne, spokojne miejsce na ziemi.

Balbina nie doczekała swojego nowego domu. Weterynarz pomógł jej odejść 18 sierpnia 2010.

Gaja

02 lipca 2010

Gaja – to jedna z kocich podrostków wyłapanych na ul. Gliwickiej w Katowicach. Zaszczepiona i wysterylizowana. Ma piękne jasne futerko i duże błyszczące oczy. Na kolankach tuli się jest jednak kotką raczej płochliwą wymagającą cierpliwości w oswajaniu.

Nasz znikotek odszedł. Chorowała na FIP.

Staruszek – Mufinek

02 lipca 2010

Staruszek – Mufinek – starszy kocurek. Długi czas był niedotykalski. Rozchorował się zimą 2007 roku. Po podleczeniu zmienił się i pozwala się głaskać a nawet pomrukuje.

Bardzo marzymy o domu na stare lata dla Staruszka bo i takie cuda się zdarzają. Aby mógł w spokoju i radości korzystać z przywoilejów statusu Seniora oraz poczuć jeszcze ciepło własnego domu który z pewnością kiedyś posiadał.. bardzo dawno temu.

22/11 Staruszek znalazł ciepły kącik w Opolu. Jest już bezpieczny i kochany ;)

Mufinek mieszkał w swoim domu przez 7 miesięcy. Odszedł szczęśliwy.

Bunia

02 lipca 2010

Bunia – jest starszą kilkunastoletnią kotką, której perfidnie pozbyto się  z domu gdy zaczęła chorować. W schroniskowej klatce była bardzo zestresowała i wystraszona, nie jadła. Tak trafiła pod naszą opiekę kilka miesięcy temu. Badania krwi wykazały, ze Bunia oprócz anemii i guzów na brzuchu ma problemy nerkowe. Mocznik nie był krytyczny, ale nerki były bardzo powiększone. Ta stara kotka przeszła wiele zabiegów i kuracji antybiotykowych. Musi jeść specjalistyczną karmę oraz prawdopodobnie do końca życia pozostanie na lekach. Dnia 08/11/2007 został przeprowadzony zabieg wycięcia gruczolaków sutków i macicy. Do tego jeszcze zęby z którymi Bunia musiała się pożegnać, bowiem oczyszczenie z kamienia i usuniecie jednego trzonowca i jednego kła nie rozwiązało stanu zapalnego w pyszczku. Bunia ma także regularna rujkę, zapewne przechodzi drugą młodość. Weterynarz stwierdził jednak, że sterylizacja w tym wieku jest już niebezpieczna.

Jak na starowinkę jest dość aktywna. Przechadza się z wdziękiem na swoich długich łapach, gada przy każdej nadarzającej się okazji i komentuje wszystko co widzi ;) Czasem też ofuczy inne koty ot dla zasady. Równocześnie jest łagodna i kochana, uwielbia wygrzewać się na parapecie w promieniach słońca, wylegiwać na kanapie i tulić.

Koteczka od dłuższego czasu przebywała w domu tymczasowym, który z uwagi na zaawansowany wiek Buni stał się jej domem stałym. Weterynarz ocenił jej wiek na nawet 14 lat. Wiemy, że nie może liczyć na adopcję realną, może jednak znajdzie się ktoś kto zechce wesprzeć Bunie i zaopiekować się nią wirtualnie.

03.2010  Od momentu wyciągnięcia ze schroniska Bunia przeżyła 3 lata. Odeszła szczęśliwa i kochana do końca.

Jaszczurek

02 lipca 2010

Jaszczurek (348 / 08) – czarny podrostek, został oddany wraz z burym rodzeństwem. Wykastrowany 03/10/08. Od 05/10/08 przebywa na kociarni. Jest najmniejszy z wszystkich jej mieszkańców, biedny maluch muszący radzić sobie sam. Jest łagodny i spokojny ale troszkę płochliwy, wzięty na ręce nie ucieka.  Bardzo pilnie potrzebuje domu i człowieka póki nie będzie za pózno na oswojenie i nie zapomni co to łóżko, kolanka i czułe ludzkie ręce.

Jaszczurek odszedł nagle po krótkiej chorobie. Do końca pozostał dzikuskiem.

Marcel

02 lipca 2010

Marcel ( 337 / 09) – kilkuletni kocurek który trafił do schroniska po wypadku. Jest zdrowy jednak przerażony nowym miejscem. Całymi dniami siedzi wciśnięty w kąt kartonu i obserwuje otoczenia wielkimi wystraszonymi oczami. Jest zaszczepiony. Bardzo potrzebuje domu.

11.2009 Marcelek odszedł nagle i niespodziewanie.

Harriet

02 lipca 2010

Harriet – to kotka przyniesiona przez swojego właścieciela w celu uśpienia, który nie podał podowdu takiej okropnej decyzji. Harriet jest niezwykle miła koteczką, pcha się do głaskania spragniona czułości. Jest zaszczepiona, wkrótce będzie wysterylizowana. W schronisku nie dawała sobie rady sama została więc zabrana do domu tymczasowego gdzie powoli dochodzi do siebie.

Niestety kochana Harriet odeszła, pozostanie w naszej pamięci.

Stefanek

02 lipca 2010

Stefanek – Stefan to piekny, młody kotek znaleziony na ulicy. Biednego, bedomnego kocurka uratowali i przygarnęli tymczasowi opiekunowie. Został już wykastrowany i odrobaczony, za kilka dni będzie zaszczepiony. Jest młody, ok. 6-miesięczny, bardzo łagodny i spragniony kontaktu z człowiekiem.

Stefanek odszedł po przebytej chorobie.

Ignacy

02 lipca 2010

Ignacy (123/09) – od 28/04 w schronisku.

7letni, piękny, duży kastrat po zmarłej osobie. Ma na imie Ignacy – to imię z jego domu. Podobno je tylko puszki i jest nieufny tzn nie dawał sie głaskac obcym w swoim domu. Jak jest naprawdę będzie można ocenić z czasem. Na razie jest wystraszony i źle reaguje na inne koty. Musi siedzieć sam.

Ignacek odszedł w lipcu 2009. Jest juz ze swoją zmarłą Panią.

Marsik

02 lipca 2010

Marsik – trafił do schroniska 23/01 razem ze swoją mamą i bratem, maluchy były odchowane w domu. Obydwa szybko znalazły domy dzięki zorganizowanej akcji adopcyjnej. Niestety los nie był łaskawy dla Marsika. Wrócił następnego dnia z powodu jak się okazało ataków padaczki.

Napady powtarzały się kilka razy na dzień, słabsze i silniejsze w trakcie których bardzo się męczył i płakał. Marsik trafił na kilka dni do szpitalika, dostał leki przeciwwstrząsowe i lek na serce, będzie zażywał luminal. W tej chwili przebywa w domu tymczasowym, jest pod stałą opieką weterynaryjną i obserwacją aby można było zdiagnozować przyczyny ataków, które na szczęście się osłabiły. Nawet jeśli to padaczka, to odpowiednio dobrana dawka leku powinna wrócić koteczkowi komfort życia. Być może uda się całkowicie wyeliminować ataki. Potrzebuje tylko spokojnego domu pełnego miłości i opieki.

Marsik odszedł. Jego serduszko stanęło po prawie godzinnym ataku padaczki. Był szczęśliwy i kochany do końca.