Gajka – 09.06.2010 roku odeszła w domu tymczasowym, zabrał ją FIP. – Zniknęłaś, pozostawiając po sobie pustkę. Zniknęłaś tak szybko, tak jak szybko podbiłaś serca tylu ludzi, urzekając swoim wdziękiem i delikatnością laleczki z porcelany. Zniknęłaś, choć nie tak miało być, znikotko. Obiecałaś przestać czarować. Miałaś zwyczaj – nim się oswoiłaś – czarować, wypowiadając w myślach zaklęcie: chcę zniknąć. Używałaś magii, by stać się niewidzialną. Potem się to zmieniło. Dotrzymałaś obietnicy – zaufałaś, pokochałaś, przestałaś znikać, przestałaś czarować. I było pięknie. Do czasu. Aż zniknęłaś bezpowrotnie, łamiąc obietnicę. Uciekłaś, choć myślałyśmy, że skończyła się era dzikotki i uciekotki. Uciekłaś daleko stąd, uciekłaś od nas, wszystkich ludzi. Pobiegłaś poznać Tamten Świat, być może zapominając, że stamtąd nie ma drogi powrotu. Mówisz, że to tylko tak – pisanie, bo wtedy łatwiej. Może i tak. By zapomnieć, że chorowałaś. By zapomnieć tamten obraz, kiedy upadłaś na podłogę, rzucana atakiem padaczkowym, potem przez dłuższą chwilę twoje łapki były bezwładne, jak u niepełnosprawnego kota. By zapomnieć tamten obraz w lecznicy, kiedy Ty – niegdyś wesoły i rozbrykany kot, nie miałaś siły stać. I że odeszłaś, mając dwa lata. Tylko dwa lata. Ile to dni? Zwykłych – wiele, choć za mało jak na całe życie. Krótkie je miałaś. Ile to wspólnych dni? – niewiele. Tak niewiele. Żegnaj, nasza znikotko.
