Marsik – trafił do schroniska 23/01 razem ze swoją mamą i bratem, maluchy były odchowane w domu. Obydwa szybko znalazły domy dzięki zorganizowanej akcji adopcyjnej. Niestety los nie był łaskawy dla Marsika. Wrócił następnego dnia z powodu jak się okazało ataków padaczki.
Napady powtarzały się kilka razy na dzień, słabsze i silniejsze w trakcie których bardzo się męczył i płakał. Marsik trafił na kilka dni do szpitalika, dostał leki przeciwwstrząsowe i lek na serce, będzie zażywał luminal. W tej chwili przebywa w domu tymczasowym, jest pod stałą opieką weterynaryjną i obserwacją aby można było zdiagnozować przyczyny ataków, które na szczęście się osłabiły. Nawet jeśli to padaczka, to odpowiednio dobrana dawka leku powinna wrócić koteczkowi komfort życia. Być może uda się całkowicie wyeliminować ataki. Potrzebuje tylko spokojnego domu pełnego miłości i opieki.
Marsik odszedł. Jego serduszko stanęło po prawie godzinnym ataku padaczki. Był szczęśliwy i kochany do końca.
